Kategorie: Wszystkie | Filmy | Gry | Komiksy | Książki | Magazyn | Muzyka | Varia
RSS
czwartek, 20 października 2011
A 26 października Submotion Orchestra w Firleju...

Trochę Bonobo, trochę The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble w bardzo udanym wydaniu, toteż polecamy i tutaj. Zwłaszcza że YouTube pozwala obejrzeć profesjonalne nagranie koncertowe, które z nie ma nic wspólnego z jedynymi w swoich rodzajach filmikami sporządzonymi przy pomocy roztańczonych komórek.

 



niedziela, 05 grudnia 2010
Ryśka wraca z Teksasu

Niedawno na łamach tego bloga biadoliłem, że w Polsce panna Parasol koncertować będzie tylko w Katowicach, w listopadzie. Na szczęście myliłem się, bo w przyszłym tygodniu Amerykanka wystąpi u nas cztery razy: w poniedziałek w Warszawie, we wtorek w Krakowie, w środę we Wrocławiu, a w czwartek w Zielonej Górze. Oczywiście monotematyczność moich wpisów wynika nie tylko z uwielbienia dla muzyki Ryśki, ale i z tego, że wrocławskiemu występowi Esensja patronuje. Ale ten patronat jest skutkiem niczego innego niż klasa wokalistki:

Tak było w Katowicach.

Mieszko B. Wandowicz

01:00, blog_esensja , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 listopada 2010
W oczekiwaniu na Morskiego Niedźwiedzia

Już 25 listopada na scenie wrocławskiego Firleja wystąpi zespół Seabear. Wreszcie na własnej skórze będzie można się przekonać, jak Islandczycy potrafią hipnotyzować swoją publiczność, a robią to choćby tak:

 

Michał Perzyna

18:23, blog_esensja , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 07 listopada 2010
OLIS – zestawienie najlepiej promowanych płyt po 19.99

Najnowsze zestawienie Oficjalnej Listy Sprzedaży Płyt w Polsce OLIS uświadomiło mi, jak bardzo naszymi gustami muzycznymi steruje dyrekcja sieci sklepów Empik. I wcale nie chodzi mi o pierwsze miejsce, na którym jest najnowszy krążek Kings Of Leon „Come Around Sundown”, cała rzecz w miejscu drugim, czyli „Back to Black” Amy Winehouse. Płyta ta to prawdziwy majstersztyk, single z niej pochodzące – „You Know I’m No Good” i „Back to Black” – to absolutne hity, nie dziwi więc, że krążek ten wysoko lokuje się na liście najlepiej sprzedawanych płyt. Jest tylko jeden haczyk – został wydany w 2006 roku i wtedy też trafił na 1 miejsce, po czym spędził w zestawieniu 70 tygodni (co jest bardzo dobrym wynikiem) i jak wszystko z niego spadł. Czemu zatem zawdzięczamy jego wielki powrót i to od razu na 2 pozycję? Jakiejś efektownej reedycji, nowemu wideoklipowi, renesansie mody na Winehouse? Nic z tych rzeczy, to pokaz potęgi Empików.

Nie tak dawno temu podobna sytuacja zdarzyła się z „Debiutem” Czesław Śpiewa. Jego wielki powrót na OLIS tłumaczyłem sobie tym, że Czesław wydał drugi album „Pop”, znów zaczęło się o nim mówić, do tego jest promowany w radio. Takie rzeczy się zdarzają, ale nie w tym przypadku. Zrozumiałem to po wycieczce do największego warszawskiego Empiku. Promocja „Debiutu” była tam tak nachalna, że o płytę można było się potknąć. Kusił nie tylko atrakcyjną ceną, ale jego okładka była wszędzie, gdzie by się człowiek nie obejrzał – przy wejściu, schodach, nowościach i oczywiście przy kasach. Człowiek zaczynał wierzyć, że jeśli nie zainwestuje w twórczość Czesława straci cel w życiu. Sam pewnie bym „Debiut” nabył, gdyby nie to, że już go miałem.

Podobnie sytuacja wygląda z Amy Winehouse. Kiedy z dziewczyną odwiedziliśmy Empik w czwartek, czarnowłosa wokalistka, uwieczniona na okładce „Back to Black”, spoglądała na nas z każdego kąta sklepu. Poczucie potrzeby posiadania tego dzieła było porównywalne z tym, które wcześniej mieliśmy w stosunku do Czesława. To przykład jak na nas, potencjalnych klientów działa sprawna reklama. Nie jest to jednak myśl specjalnie odkrywcza. O wiele bardziej martwi mnie fakt, że rynek muzyczny w naszym kraju zależy od promocji w Empiku. Lista OLIS jest układana na podstawie ilości sprzedanych egzemplarzy danej płyty i tegotygodniowy wynik pokazuje, że ludzie lubią dotknąć tego, co kupują, ale poza Empikami nie mają na to szans. Sieć ta niby ma konkurencję w postaci Traffica czy MediaMarkt, ale nie oszukujmy się, to tylko pozory, co najlepiej widać po tłumach, jakie przewijają się przez Empiki co roku w okresie przedświątecznym.

To, że przy pomocy speców od reklamy ludziom można wcisnąć każdy badziew, to, cytując klasyka, oczywista oczywistość, ale martwi mnie fakt, że Empiki tak bardzo rządzą naszym rynkiem muzycznym. Pół biedy jeśli promują tak ciekawych artystów jak Czesław Śpiewa i Amy Winehouse, ale boję się, że w ten sam sposób można sprzedać wszystko, a potem z dumą ogłosić potrójną Platynę. Na przykład dla Gosi Andrzejewicz…

 

Piotr „Pi” Gołębiewski

16:14, blog_esensja , Muzyka
Link Komentarze (1) »
sobota, 06 listopada 2010
Najlepsze polskie płyty XXI wieku

Zakończył się nam kolejny ranking - najlepsze polskie płyty dekady. Czy trzeba uzasadaniać, że każdy ranking najlepiej świadczy o gustach wybierających, a nie jest Prawdą Objawioną? Ostatnio zresztą dochodzimy do wniosku, że ranking się udaje, jeśli wywoła wokół siebie solidną kłótnię (czytaj: dyskusję). Co zresztą zdaża się ostatnio prawie za każdym razem. Ale o to właśnie chodzi w tej zabawie.

Na podsumowanie więc piosenka z nagrodzonej płyty, która spokojnie mogłaby rywalizować też o tytuł utworu dekady.

15:17, blog_esensja , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 30 października 2010
Kilka utworów na nowy wiek

Przedstawione przez redakcję indywidualne listy najbliższych nam płyt ostatniej dekady dobrze pokazują, w jak różnych muzycznych światach żyjemy (i dowodzą, że wspólne przygotowanie obszernego zestawienia łatwym ni bezbolesnym zadaniem nie było). Teraz tym bardziej będzie mocno osobiście: już nie albumy, ale pojedyncze utwory – kilka z tych dla mnie najważniejszych, pochodzących z krążków nie zawsze uwzględnionych na liście własnej lub zbiorowej.

Za tydzień w Polsce pojawi się Rykarda Parasol; niestety – tylko na jednym, katowickim koncercie. Wokalistka trochę dłużej gościła w kraju swoich przodków dwa lata temu i wtedy najpewniej znany już wcześniej utwór „Night on Red River” zaklepał sobie część mnie tylko dla siebie. Ot, nie za bardzo skomplikowany, za to bardzo amerykański kawałek, z gitarą akustyczną, ale i odrobiną hałasu, chórkami oraz sporą porcją podlanej whiskey energii:

 

Z zupełnie innej bajki pochodzą The Legendary Pink Dots. Oni również nie znaleźli się ani w rankingu, ani w mojej prywatnej czołówce, bo swoje najlepsze chwile przeżywali w latach 80. i 90. Tak czy inaczej – na tegowiecznych krążkach pojawił się co najmniej jeden utwór powalający, przede wszystkim w wersji na żywo, i dobrze pokazujący, czym jest muzyka Różowych Kropek. Niepozornie zaczynający się numer „No Matter What You Do” stał się głównym punktem programu koncertów grupy, podczas którego miał miejsce obowiązkowy marsz saksofonisty Nielsa Van Hoorna po publiczności. Dobre wykonanie (i bardzo przyzwoita jakość zarówno obrazu, jak i dźwięku) owego psychodelicznego cuda poniżej:

 

Szkoda, że Van Hoorn opuścił w tym roku zespół, bo choć nie był jego mózgiem ani pierwotnym członkiem, stał się równorzędnym z Edwardem Ka-Spelem frontmanem. Pozostaje mu jednak Strange Attractor – spokojniejszy, obracający się wokół trip-hopu, nu-jazzu czy downtempa, ale również niepodatny na metkowanie. A wśród utworów projektu „Sleaze” – trochę inny niż większość, choćby dlatego, że zamiast delikatnego głosu Marie-Claudine kawałek ozdabiają partie wokalne basisty Bauhaus Davida J. Zwracam uwagę na to, co słychać po dwu minutach i 50 sekundach, kiedy wydaje się, że rzecz dobiega końca, ale tak naprawdę następuje drugi początek. I to jaki! Do legalnego odsłuchania tutaj.

Z kolei jednym z najbardziej poruszających momentów był obecny już na tym blogu „Coward” zmarłego przed rokiem Vica Chesnutta z wydanej na chwilę przed śmiercią płyty „At the Cut”. Mało jest numerów równie rozdzierających, więc warto przypomnieć:

 

Dyspozycją potrafi też zaskoczyć znacznie starszy (za to, na szczęście, nadal żyjący) bard – Bob Dylan. „Ain't Talking” toczy się powoli i dostojnie i jest jednym z najlepszych nagrań mistrza, którego głos, zniszczony, inny niż dawniej, inaczej hipnotyzuje. Na YouTubie niestety tylko w wersji bootlegowej:

 

Trudno uwierzyć, że to muzyka z tych samych czasów, co brutalny „Machine Gun” reaktywowanego tria Portishead. Na płycie nieco mniej „przerywany” niż w odsłonie z Berlina:

 

Jednak utwór dekady może być tylko jeden. „Emily” z „Ys” Joanny Newsom. W chwili, w której młoda harfiarka śpiewa swym uroczym głosikiem that the meteorite is a source of the light / And the meteor's just what we see / And the meteoroid is a stone that's devoid of the fire that propelled it to thee, zakochałem się od pierwszego usłyszenia. I tak już zostało. Tutaj trochę inaczej niż na krążku:

 

Mieszko B. Wandowicz

 

PS Choć i tak wszyscy wiedzą, że najważniejszy numer XXI wieku powstał w roku 1969.

18:54, blog_esensja , Muzyka
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 26 lipca 2010
Lisie elfy

Po raz pierwszy zdarzyło mi się usłyszeć muzykę, którą mógłbym przypisać elfom z Lorien.

 

Zatrzaskujące się drzwi, ktoś bliski, kto odgania czekających przy starożytnej bramie, słońce, które ma odgonić cienie... Bardzo to pasuje do pożegnania Gandalfa. Tylko co po elfiemu oznacza "Mykonos"?

Eryk Remiezowicz

22:35, blog_esensja , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 01 lipca 2010
Szokująca cisza

Najbardziej poruszający utwór o Zagładzie.

Jest niezwykłą sztuką umieć wypowiedzieć się bez sloganów i bezpośredniości. Zamiast szokować okrucieństwem tamtych podłych lat (jak to zrobił Polański w "Pianiście"), Osiecka umie dotknąć słuchacza, nie używając słów "wojna", Żyd", "Holocaust". Widzimy tylko dwa przedzielone okupacją miasta, słyszymy o bliznach w psychice ocalałych - ale to wystarcza z nawiązką.

Eryk Remiezowicz

Tagi: Osiecka umer
20:14, blog_esensja , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 03 czerwca 2010
Minęło

Kraje dalekie, ludzie, którzy przeszli obok, szanse stracone bez ich świadomości...

Eryk Remiezowicz

piątek, 30 kwietnia 2010
Waka waka!

"Waka Waka (Time for Africa)" to piosenka nagrana przez Shakirę, z towarzyszeniem afrykańskiego zespołu Freshlyground, na Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej 2010, zaśpiewa ją na otwarciu 10 czerwca (wystąpią także Alicia Keys i Black Eyed Peas). Uwaga, piosenka jest niesamowicie wirusowa, przyczepiła się do mnie już po pierwszym przesłuchaniu. Waka waka!

Jak już jesteśmy przy "Waka" - "Waka waka waka" (lub "Wocka Wocka Wocka") to słynne powiedzonko Misia Fozziego z Muppet Show:

Karina Murawko-Wiśniewska

15:31, blog_esensja , Muzyka
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7
Magazyn Esensja