Kategorie: Wszystkie | Filmy | Gry | Komiksy | Książki | Magazyn | Muzyka | Varia
RSS
wtorek, 09 lutego 2010
Zapnij pasy

Niby nieco nie na temat (choć ciekawa reklama to jednak jeden z tematów popkultury), ale akurat nie ma gorętszych spraw, a ten spot jest wprost urzekający - wykonaniem, przesłaniem, a poza tym pokazuje, że można przedstawić coś w mocny, wyrazisty, silnie emocjonalny sposób, bez próby straszenia czy szokowania. Warto więc chyba rzucić okiem.

Konrad Wągrowski

15:27, blog_esensja , Varia
Link Komentarze (2) »
piątek, 29 stycznia 2010
Upiory lekkostrawne

Widzialem ostatnio upiora. Na szczęście nie pod własnym łóżkiem, ale w operze. Czy raczej operetce. A właściwie to w Teatrze Muzycznym "Roma". No bo "Upiór w Operze", największy ponoć sukces teatru, schodzi niedługo z afisza to pomyślałem, że warto zobaczyć. No i się nieco zawiodłem.

Oczywiście nie scenografią. Ta była rozbuchana, oszałamiająca, intrygująca, a sceny "czarów" upiora (znikanie w błysku fajerwerków, przechodzenie przez lustro) czy obowiązkowy spadający żyrandol naprawdę robią wrażenie i przypominają, że w teatrze oprócz ambitnych monodram znaleźć też można nieco magii. Zabrakło mi jednak emocji.

Z jednej strony to w dużej mierze wina samych założeń (dramatyczna historia o miłości, bez jakichś wielkich scen zbiorowych, wesołych piosenek itp.), z drugiej wykonania. O ile ciężko zarzucić coś muzyce (może tylko zbyt łopatologiczne wykorzystanie motywu przewodniego), o tyle już libretto i częściowo jego wykonanie powodowało jedynie coraz bardziej ostentacyjne ziewanie. Oczywiście rozumiem wszelkie ograniczenia teatru, konieczność pewnych uproszczeń (śpiewa się w ruchu), rozciągania czasu akcji (trzeba za kurtyną przygotować kolejną scenę), częściowo widza docelowego (to jednak operetka, a nie opera, nastawiona w dużej mierze na młodego widza), ale bardziej banalnych i głupawo powtarzających się tekstów dawno nie słyszałem. No i przez cały spektakl nie byłem w stanie przyzwyczaić się do dysonansu jaki wywoływało połączenie groźnej, monumentalnej muzyki przed pojawieniem się upiora z jego partiami śpiewanymi łagodnym, słodkim, właściwie radosnym głosikiem (choć oczywiście same teksty miały być w zamierzeniu mroczne).

Efekt? Skupiałem się na stronie technicznej, podziwiałem aranżacje i scenografię, zlewając przy okazji samą historię. A przecież można historię paryskiego upiora opowiedzieć "współcześnie" wyłuskując z tej historii olbrzymi dramatyzm jaki tam się kryje, czego dowodem choćby finał znakomitego "Om Shanti Om".

Jakub Gałka

09:05, blog_esensja , Varia
Link Komentarze (5) »
niedziela, 17 stycznia 2010
Haiti - kto da więcej?

Nastała moda na Haiti - to fakt niewątpliwy. Uaktywnili się nie tylko domorośli filantropi (w TV brzęczą o rekordowych donacjach przez internet) i rządy potężnych państw (niektóre pod presją mediów narzekających "co tak mało?"), ale też gwiazdy i gwiazdeczki.

Wszyscy na modłę aukcji - "kto da więcej?". Na www.podarnik.pl najdroższe zestawy są popularniejsze od średnio-drogich (czy raczej średnio-tanich), nasz rząd dał 50 tysięcy (niestety baksów, a nie juros) by po 24h przebić samego siebie (widać nigdy nie korzystali z Allegro) i podnieść stawkę do 150 tysięcy.

Ostra licytacja panuje też wśród gwiazd. Polskich dobroczyńców postanowiła przebić Brangelina, ofiarowując na ten cel okrągły milion dolarów. Niewielka cena za podtrzymanie statusu najsłynniejszej pary szołbiznesu (tak, wiem, że to nie ich pierwsze i ostatnie zaangażowanie w działalność charytatywną). Każdy kto chodzi do kina wie, że o ile Brad jest po "Ciekawym przypadku Benjamina Buttona" i "Bekartach wojny" na fali, o tyle Angelina zrobiła sobie przerwę i w 2009 roku nic nie widniało w jej kalendarzu produkcji. Miano najbardziej dochodowej aktorki przejęła więc przeżywająca drugą młodość Sandra Bullock - w sprawie Haiti nie wypadało więc dać jej mniej niż Jolie i równiez sypnęła okrągłym milionem (niestety czasu nie cofnie - to Brangelinę zapamiętano jako pierwszych).

Oczywiście każdy daje ile może więc ci, którzy nie są aktualnie na szczycie dają sporo mniej, np: Madonna zaledwie jedną czwartą sumy, którą zaofiarowały koleżanki-aktorki (było się rozwodzić z Ritchiem? jego "Sherlock Holmes" trzepie teraz dobrą kasę).

Wszystkich przebiła jednak Gisele Bundchen - w pewnym sensie też aktorka, choć  jej dokonania lokują ją nawet poniżej Madonny, ale za to najlepiej zarabiająca supermodelka na świecie. Ofiarowała 1,5mln$! Mogłaby jeszcze do tego dołożyć akcję w rodzaju Joanny Krupy, zebrałaby pewnie drugie tyle.

Jakub Gałka

P.S. Żeby nie było, że pomagają tylko kobiety (poza Bradem) - George Clooney ogłosił, że na rzecz Haiti poprowadzi w MTV telewizyjny marton. Dobre i to. Pytanie co zrobili w tym kierunku Kot, Małaszyński, Żmuda-Trzebiatowska i przede wszystkim Patryk Vega?

10:10, blog_esensja , Varia
Link Komentarze (18) »
wtorek, 12 stycznia 2010
Dereklamotywator #1

Wojciech Gołąbowski

09:51, blog_esensja , Varia
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 grudnia 2009
Z pamiętnika surfera czyli świąteczny przegląd telewizyjny
W święta wyrabiam zazwyczaj roczną normę oglądania telewizji. To oznacza jakieś dwie-trzy godziny. W tym roku zapragnęłam zobaczyć film „Artur i Minimki”, na który w kinie jakoś się nie załapałam. Ponieważ jednak człowiek odzwyczajony od telewizji traci cierpliwość do gapienia się w ekran, rezultat był taki, że oglądałam trzy równolegle nadawane filmy. Wyglądało to mniej więcej tak:
czwartek, 24 grudnia 2009
Opowieść wigilijna

Z okazji wigilii warto chyba przypomnieć pakiet opowiadań Grega Wiśniewskiego. Publikowane były dawno, więc wiele osób może ich nie kojarzyć, a szkoda. Bo warto kojarzyć jak cholera. A Opowieści Wigilijne nigdy się nie starzeją.

Imperialna Opowieść Wigilijna

Za drzwiami Sali Tronowej czekał na niego Vader i pół tuzina pomniejszych parów Imperium. Vader ubrany był w swój odświętny, w odróżnieniu od roboczego, czerwony płaszcz i taką też zbroje. Hełm udekorował też gustowna, holograficzna broda, jako, że tego dnia miał wziąć udział w charytatywnym pojedynku na świetlne miecze w przedszkolu imienia Pogromców Rebelii. Oddał pokłon, parowie również.

Matriksowa Opowieść Wigilijna

Babcia Wyrocznia mieszkała na poddaszu, w dużym, dwupoziomowym mieszkaniu. Była znana i poważana w całej okolicy. Listę wyroków miała naprawdę imponującą. Co roku organizowała Wigilię dla ferajny z całej kamienicy.

Obca opowieść wigilijna

– Autopilot sań częściowo potwierdza pani wersję – podjął WAN Leon. – Odwiedziła pani domek Świętego Mikołaja. Następnie oddaliła się stamtąd i zajeździła renifery – z powodów nieznanych.
– Nie z nieznanych. Odwiedziłam domek Świętego Mikołaja na polecenie Kompanii, żeby zabrać jakiś nowy prezent, który tymczasem zdemoralizował wszystkie gnomy, po czym spłoszył do zajeżdżenia wasze cenne renifery.

Tolkienowska opowieść wigilijna

– Wybacz, Sauronie Wielki, mój mroczny panie.
– Na razie nim nie jestem, ale to się zmieni – brodacz w czerwieni zacisnął z wściekłością pięści. – Niemal wszystkie moje postacie zostały zniszczone, a powrócić mogłem jedynie jako Annatar, Pan Darów. Pod ostatnią postacią i ostatnim imieniem jakie mi zostały. I wykorzystam to. Na Melkora, mojego pana, wykorzystam! Hahahah… – z ust niemal buchnął mu złowrogi, ponury, przytłaczający, basowy śmiech, jednak Sauron/Annatar w porę przypomniał sobie o ryzyku dekonspiracji. Z zamachu zasłonił sobie usta, zakrztusił się i przewrócił w zaspę.
00:26, blog_esensja , Varia
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 10 grudnia 2009
Śpiewaj z nami startrekami

Są różne metody poprawiania humoru w ponure, jesienno-zimowe wieczory. Można na przykład puścić sobie piosenkę "Star Trekking Across the Universe" i podśpiewywać wraz z chórkiem refren oraz nieskomplikowane zwrotki. I wcale nie trzeba przy tym być miłośnikiem Star Treka - choć podstawowa orientacja w postaciach filmu niewątpliwie pomaga.

Utwór zbudowany jest na zasadzie dokładania kolejnych zwrotek - znamy ten schemat choćby z popularnej szanty o sztormie na Pacyfiku czy z niezbyt przyzwoitej piosneczki o zwierzętach, jakie główny bohater dostał za "pracę u pana przez długie lato". Tutaj dodajemy kolejno wypowiedzi poszczególnych członków załogi; mnie szczególnie urzekł kapitan Kirk ze swoim "we come in peace, shoot to kill".

Jednym słowem - let's "Star Trekking across the Universe, boldly going forward because we can't find reverse!".

 

Agnieszka "Achika" Szady

 

19:06, blog_esensja , Varia
Link Dodaj komentarz »
sobota, 05 grudnia 2009
Mój mały Cthulhu i inne zabawki

A skoro już jesteśmy przy prezentach, to warto zerknąć na stronę, na której jest wszystko, czego trzeba fanowi Cthulhu, od ciepłych kapci po świąteczny wystrój mieszkania (wliczając w to Cthulhu-kucyka). Szkoda tylko, że wszystko to trzeba kupować za granicą, bo koszty wysyłki będą niemałe...

 

Więcej TUTAJ.

Jarosław Loretz

18:01, blog_esensja , Varia
Link Komentarze (1) »
piątek, 04 grudnia 2009
200 prezentów na Mikołajki i święta!

Jak co roku (to znaczy - w zeszłym roku był pierwszy raz), przygotowaliśmy listy pomocnicze prezentów kulturalnych (czyli prezentów ładnie ubranych, używających kosmetyków i ładnie się wysławiających bez przeklinania). Z listy jesteśmy oczywiście bardzo dumni, bo pobiliśmy zeszłoroczny rekord i tym razem proponujemy Wam ich aż 200!

A w tym:

25 komiksów - TUTAJ

50 wydań DVD i Blu-Ray - TUTAJ

25 płyt muzycznych - TUTAJ

100 książek - TUTAJ.

A przy okazji możecie podziwiać ładne ilustracje przygotowane przez Maćka Ficnera:

 

 

Konrad Wągrowski

13:51, blog_esensja , Varia
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 03 grudnia 2009
Na co kasa w grudniu?

Wracam do dawnego blogowego zwyczaju typowania na co chciałbym wydać kasę z zapowiadanych na grudzień filmów, książek i komiksów. Przy czym oczywiście nie mówię tu o prezentach (bo o tym gdzie indziej i kiedy indziej), ale o zwyczajowych, comiesięcznych wydatkach na (pop)kulturę. Jak niegdyś bywało - po jednym z każdej kategorii.

FILM

Cóż, tyle hałasu było wokół "Avatara", że chyba naprawdę nie można nie pójść na niego do kina. Sprzeczne informacje o budżecie, podobno wizualna rewolucja... Problem w tym, że w zwiastunie wiele rewolucyjnego nie widziałem. Ale może to tylko taka zmyła... Tak czy inaczej - zobaczyć trzeba.

KSIĄŻKI

Wahałem się między dwiema pozycjami - "Opowieści o duchu z Yotsui" (cóż, warto wreszcie poznać literacki pierwowzór najsłynniejszej japońskiej opowieści o duchach) oraz "Krokach w nieznane 2009". Wybieram tą ostatnią - jeszcze nie było takiego wydania, żeby przynajmniej kilka opowiadań mi się nie spodobało.

3. KOMIKS

Tu przynajmniej nie ma żadnych wątpliwości. Nawet gdyby nie zapowiadał się tak ubogi miesiąc, jak się zapowiada, to i tak kolekcjonerskie wydanie czterech pierwszych zeszytów "Wilqa" byłoby numerem jeden. Zwłaszcza, że zeszyt 1 i 3 są jedynymi, których jeszcze nie posiadam.

A wy?

Konrad Wągrowski

15:01, blog_esensja , Varia
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
Magazyn Esensja