Kategorie: Wszystkie | Filmy | Gry | Komiksy | Książki | Magazyn | Muzyka | Varia
RSS
piątek, 04 grudnia 2009
Najlepszy górnik popkultury

Dziś dzień górnika. Normalnie raczej nie piszemy o takich rzeczach na tym blogu, ale pomyślałem sobie, że można jednak jakoś to święto uczcić. Pomyślałem i pomyślałem, i stwierdziłem, że najlepiej będzie wspomnieć najfajniejszego górnika popkultury. Mój wybór mógł być tylko jeden.

Pamiętacie?

Konrad Wągrowski

10:00, blog_esensja , Gry
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 04 stycznia 2009
Ciekawa reklama społeczna
Większość polskich kampanii społecznych jakoś totalnie mnie nie przekonuje i nie ukrywam, że wzorem powinny być dla nich te z USA. Ostatnio regularnie oglądam w internecie mecze pokazywane w amerykańskich stacjach telewizyjnych. Pewnej nocy wychwyciłem bardzo smakowity kąsek, a mianowicie... grę komputerową. Myślę, że reszta nie wymaga żadnego komentarza:



Jednocześnie poraża mnie pewien kontrast. Zaraz po niej zobaczyłem bowiem stuprocentowy przykład reklamy komercyjnej, promującej cheeseburgera, na którego sam widok zrobiło mi się niedobrze. Cóż, jak widać w Ameryce możliwe jest dosłownie wszystko.

Michał Hernes
11:44, blog_esensja , Gry
Link Komentarze (3) »
sobota, 27 grudnia 2008
Granie w stylu retro

Pewien duży portal piszący o wszystkim co się tylko da (najczęściej bez ładu, składu i okazji) doceniany za szybkość reakcji, ganiony za stronę edytorską, błędy i wyśmiewany za "forumowiczów", ma też dział gier. No i w tymże dziale, również bez jakiejś specjalnej okazji (koniec roku?) opublikowano przegląd najważniejszych gier ostatnich 18 lat. W sumie fajnie, bo łezka się w oku kręci widząc te screeny, ale... Ale jak nam się w końcu w Esensji ustabilizuje i rozwinie dział gier zrobimy podobny ranking porządnie.

Prince of Persia

No bo dlaczego 18 lat? Że z "osiemnastką", wchodzeniem w dorosłość się kojarzy? Polski rynek gier w dorosłość wszedł już dawno temu, a i urodził się wcześniej niż 1990. Że przełom systemów, demokratyzacja kraju itp.? No to lepiej było sięgnąć po 1989 rok, nie zabrakłoby wtedy gier takich jak "Warlords", "North & South", "Saper" i "Solitaire" (weszły do Windowsów w 1990r., ale napisane zostały w 1989), a przede wszystkim "SimCity" i "Prince of Persia"! Jak można wskazywać wielkość "SimCity 2000" nie prezentując kultowego poprzednika Od Którego Wszystko Się Zaczęło?

Bubble Bobble

Oczywiście można też cofać się o kolejne lata, do "Tetrisa", "Ultimy", "Street Fightera", "Dungeon Mastera", "Arkanoida", "Bubble Bobble", pierwszych "(Super) Mario Bros", "King's Quest", "Knight Lore", a nawet jeszcze dalej. I żadna granica nie będzie dobra, nawet "Pong" czy "Computer Space" (o "Asteroids" czy "Space Invaders" nie mówiąc) byłyby problematycznym początkiem. No ale dobra, przyjmujemy jakiś okres, jakkolwiek dziwny i umowny by on nie był, i opowiadamy o najważniejszych grach w tym okresie. I co?

UFO

No i pierwsza część rankingu pokrywa lata 1990-1995 prezentując mnóstwo przełomowych, pamiętanych, bardzo dobrych i wciąż grywalnych produkcji... ale zdecydowanie nie wszystkich wartych wspomnienia. Oczywiście każdy taki wybór jest subiektywny, ale czy można lekceważyć takie tytuły jak "Settlers", "Cannon Fodder", "Red Baron", pierwsza "Diuna", "Pirates! Gold", "UFO Enemy Unknown", "Panzer General", "Sensible Soccer", "Eye of the Beholder", "Indiana Jones and the Fate of Atlantis", "Railroad Tycoon", "Caesar", "King's Quest VI & VII", "Street Fighter 2", "Another World", "Virtua Racing", "Alone in the Dark", "7th Guest", "Myst", "Wing Commander III", "X-wing", "TIE-Fighter", "Jagged Alliance", "Descent", "DynaBlaster", "Lost Vikings", "Pinball Dreams", "Horde", "Heroes of Might and Magic"... uff! I jeszcze pewnie wiele innych o których zapomniałem. Jasne, że nie wszystkie były super-nowościami, czymś zapoczątkowującym nowy gatunek, ale były na pewno kamieniami milowymi znakomicie zapamiętanymi przez graczy, często przedefiniowującymi schemat danego typu gry. Bo jeśli w rankingu znalazło się miejsce dla obu "Warcraftów" czy "SC2000" to dlaczego nie dla "WC III" czy "SF 2", które były dla swoich poprzedników tym samym co "W2" i "SC2000" dla swoich. Dziwi też brak całych podgatunków, jak przygodówki, pinballe, gry wojenne, symulatory lotnicze, gry sportowe... Zamiast tego są jakieś "Zeldy", "Heretiki" czy "Keen Commandery"...

Virtua Fighter

A kończąc optymistycznie: fajnie, że oprócz oczywistości typu "Wolfensteina", ktoś pamięta o tym, że przed "Tekkenem" był "Virtua Fighter", a przed "C&C" i "Warcraftem" - "Diuna 2".

A jeszcze optymistyczniej: jak zasypiecie nasz dział growy prośbami i sugestiami, też dostaniecie okolicznościową podróż w przeszłość... a może i w przyszłość?

Jakub Gałka
20:37, blog_esensja , Gry
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 29 października 2007
Jak sprzedać listę płac

W kinie idą na łatwiznę - przewijają rolkę z nazwiskami, puszczają wiązankę motywów z całego filmu i już. W co trzecim przypadku dołączają w promocji, na samym końcu, scenę dodatkową, w nadziei, że ktoś wysiedzi kwadrans, żeby ją obejrzeć. Oczywiście ludziom zwykle nie chce się czekać tyle na kilkusekundowy dowcip, szczególnie jeśli można go potem ściągnąć z Sieci. W każdym razie mnie się nie chce. No, ale ja jestem wychowany na grach komputerowych.

Można lepiej? Można spróbować i trochę się dziwię, że kinematografia nie wykazuje na tym polu większej inicjatywy.

Można pojechać tak, jak Valve w Portalu. Portal to skromna gra w zasadzie logiczna, zrobiona z tzw. jajem. Jeszcze nie grałem, ale już się naczytałem, bo rzecz robi furorę, jak się wydaje, zasłużoną. Liście płac towarzyszy piosenka z prostym patentem - jej autor zagrał w betę i naszpikował tekst odniesieniami do gry. Rozwiązanie nie jest idealne, bo trzeba zagrać albo naczytać się spoilerów, żeby zrozumieć dowcip, niemniej fani zrywają boki, nazywają rzecz najlepszym zakończeniem wszechczasów i, oczywiście, oglądają do samego końca.

Można inaczej, fani się nie znają.

Można, i to jest dość typowy pomysł, dołączyć szkice koncepcyjne. Jeśli kogoś stać, to dodatkowo wykorzystuje utwór znanego zespołu. Być może to zasługa samej gry - Homeworld był fenomenalny - ale pamiętam, że w swoim czasie wysiedziałem całe dziewięć minut z hakiem. Nie wiem, jak piosenki, ale szkice nic nie kosztują. Powstają tego całe tony w preprodukcji i potem nie ma co z nimi zrobić.

A tak w ogóle to kto powiedział, że film musi się skończyć przed napisami? Fakt, że grom jest łatwiej, bo takie scenki skleja się z elementów przygotowanych na potrzeby właściwej gry, a kukiełkom nie płaci się za nadgodziny (autorom też).

Można się wycwanić i puścić listę płac na początku. To nie jest intro! Właściwe wprowadzenie zaczyna się dopiero gdy gość widoczny na końcu wychodzi z metra. Poprzedzająca je animacja jest formalnie zbędna, nie przekazuje żadnych informacji poza nazwiskami. Gdyby chodziło tylko o tzw. klimat, wystarczyłoby 30 sekund zamiast trzech minut. Swoją drogą, tutaj autorzy też się nie wykosztowali, wszystkie widoczne w animacji miejsca odwiedza się wielokrotnie w trakcie gry. Mafia to takie trochę Grand Theft Auto, tylko znacznie lepsze.

Jeśli ktoś się nie wstydzi, to może kazać autorom przebrać się za głównego bohatera. Autorzy nawet to lubią; w ten sposób stają się troszkę mniej anonimowi. No bo ilu umiecie wymienić projektantów gier? A ilu aktorów? Czy to jest sprawiedliwe?

Być może tak. Niedawno widziałem całostronnicową reklamę na końcu gazety. Zdążyłem pomyśleć, że to musi być jakiś wyjątkowo durny film, zanim zauważyłem, że to anons gry.

Jacek Wesołowski

23:31, blog_esensja , Gry
Link Komentarze (3) »
Magazyn Esensja