Kategorie: Wszystkie | Filmy | Gry | Komiksy | Książki | Magazyn | Muzyka | Varia
RSS
poniedziałek, 26 lipca 2010
Lisie elfy

Po raz pierwszy zdarzyło mi się usłyszeć muzykę, którą mógłbym przypisać elfom z Lorien.

 

Zatrzaskujące się drzwi, ktoś bliski, kto odgania czekających przy starożytnej bramie, słońce, które ma odgonić cienie... Bardzo to pasuje do pożegnania Gandalfa. Tylko co po elfiemu oznacza "Mykonos"?

Eryk Remiezowicz

22:35, blog_esensja , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 05 lipca 2010
Dyzmanagement

Wysłuchuję właśnie "Kariery Nikodema Dyzmy" w znakomitej interpretacji Krzysztofa Kolbergera. Dotarłem do chwili, kiedy Nikodem przejmuje władzę nad wydartym Kunickiemu majątkiem i wygłasza mocną mowę do zarządzających nim oficjeli. Dzięki niej znam już odpowiedź na pytanie p. Gadomskiego (http://wyborcza.pl/1,76498,8034393,Dlaczego_nie_ma_polskiej_Nokii.html).

Otóż kult silnego człowieka, Dyzmy, takiego, co weźmie za mordę i zagoni do roboty, żyje wciąż w Polsce. A Dyzmanagerowie, uznający jedynie pięść i cięcie kosztów, nigdy nie stworzą firmy bazującej na wiedzy, bo w ludziach wykształconych i kreatywnych budzą obrzydzenie.

Na koniec, optymistycznie, proponuję obejrzeć  kunszt aktorski w akcji. Wielki, wielki serial, wielka rola p. Romana.

 

Eryk Remiezowicz

12:04, blog_esensja , Książki
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 01 lipca 2010
„Listopad dla Polaków niebezpieczna pora...”

Księga jesiennych demonów” Jarosława Grzędowicza zawiera pięć opowiadań, plus szóste, rozbite na prolog i epilog, czy też, jak to się mawiało w szkole na języku polskim, klamrę kompozycyjną. Akcja wszystkich opowiadań rozgrywa się w naszym czasie i miejscu, choć tło często jest ledwie naszkicowane: zwykle miejscem wydarzeń jest Warszawa, ale mogłoby to być jakiekolwiek inne duże miasto. Na pierwszym planie są ludzie, ich uczucia, problemy i lęki. Można też powiedzieć, że w pewnym sensie głównym bohaterem jest codzienność: autor z drobiazgową dokładnością opisuje smak papierosów i porannej kawy, zadeszczone ulice, gwar stołecznych dyskotek czy sposób, w jaki skrzypią drzwi małego domku na wsi.

Szczegółowe opisy tworzą nastrój: oczywiście ponury, w końcu mamy tu do czynienia z opowieściami grozy, choć lepszym określeniem byłoby “opowieści niesamowite”. Nie ma tam amerykańskiego horroru spod znaku żywych trupów, upiorów wyłażących z szafy czy słodkich przedszkolaków okazujących się wcieleniem zła. Wbrew po stokroć ohydnemu obrazkowi na okładce pierwszego wydania, przedstawiającemu bladą kobietę z wielkim nożem, krwi w tych historiach właściwie nie ma. Bardziej straszne od maniakalnych morderców czy demonów z indiańskich legend są zwykłe ludzkie problemy: dziewczyna, odchodząca z innym, samotne wdowieństwo, marnie płatna płaca lub brak poczucia sensu w życiu. Zdecydowanie nie należy czytać tej książki, kiedy się ma chandrę: większość historii kończy się źle lub smutno, a jeśli nawet dobro w jakiś sposób zwycięży, pozostaje niezatarte wrażenie, że świat jest straszny, ludzie podli, zaś cywilizacja to najgorszy wynalazek, jaki mógł się nam przytrafić.

Oczywiście w opowieściach niesamowitych nie może zabraknąć elementu nadprzyrodzonego. Mamy więc prawdziwą współczesną czarownicę, psychoterapeutę, który lecząc niezwykłego pacjenta niespodziewanie zyskuje zadziwiające moce, sukkuba, uwodzącego mężczyzn i kobiety, a także diabła, anioły (przypominające zachowaniem agentów FBI) i śmierć, spersonifikowaną oczywiście pod postacią pięknej dziewczyny.

Mimo obecności niesamowitych istot i sił, opowiadania są raczej przygnębiające niż straszne. Można powiedzieć, że zawarte są w nich lęki i frustracje przeciętnego trzydziestoletniego mężczyzny, ponieważ systematycznie przewija się wątek ogłupiającej i nie dającej satysfakcji harówki w jakiejś firmie czy biurze, którą trzeba wykonywać dla utrzymania rodziny. Janusz, bohater opowiadania “Piorun”, lubi swoją kiepsko płatną pracę naukową, ale cierpi z tego powodu nieustanne wymówki od żony. Bohater “Opowieści terapeuty” zarabia nieźle, ale jego zawód wypala go i męczy. Najbardziej dramatycznie ukazana jest próba przemiany prawdziwego mężczyzny w urzędnika w tekście “Wiedźma i wilk”, który uważam za najsmutniejsze, ale i najlepsze opowiadanie zbiorku.

Oprócz tego podobał mi się “Piorun” i kameralne “Czarne motyle”. “Opowieść terapeuty” jest oparta na ciekawym pomyśle, ale pod koniec jakby traci impet, brak jest też logicznego zamknięcia wątku mosiężnego kameleona. “Klub absolutnej karty kredytowej” wydaje się nieco przeszarżowany, poza tym pochodzenie i sens istnienia tytułowej karty są nie do końca jasne.

Smakowitym dodatkiem, który trzeba wydłubywać niczym rodzynki z ciasta, jest subtelnie ironiczne poczucie humoru Grzędowicza, które tak kochałam we wstępniakach do “Fenixa”. Tu ujawnia się w rzadkich, ale celnych uwagach typu “psychologia naukowa cisnęła we mnie obrączką, po czym wybiegła szlochając” lub “Grzesiek mógł być zahipnotyzowany, pijany albo kompletnie obłąkany, ale pozostawał fanatycznym samurajem-amatorem”.

Podsumowując, “Księgę jesiennych demonów” można polecić nie tylko miłośnikom opowieści grozy. Przypuszczam, że mogłaby stanowić interesującą lekturę również dla ludzi, którzy za fantastyką nieszczególnie przepadają. A na wypadek, gdyby depresyjna atmosfera tekstów Grzędowicza miała kogoś wpędzić w dół psychiczny, dobrze jest mieć pod ręką “Obrońców królestwa” Mai Lidii Kossakowskiej w charakterze odtrutki.

 

Agnieszka “Achika” Szady

22:59, blog_esensja
Link Dodaj komentarz »
Szokująca cisza

Najbardziej poruszający utwór o Zagładzie.

Jest niezwykłą sztuką umieć wypowiedzieć się bez sloganów i bezpośredniości. Zamiast szokować okrucieństwem tamtych podłych lat (jak to zrobił Polański w "Pianiście"), Osiecka umie dotknąć słuchacza, nie używając słów "wojna", Żyd", "Holocaust". Widzimy tylko dwa przedzielone okupacją miasta, słyszymy o bliznach w psychice ocalałych - ale to wystarcza z nawiązką.

Eryk Remiezowicz

Tagi: Osiecka umer
20:14, blog_esensja , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
Magazyn Esensja