Kategorie: Wszystkie | Filmy | Gry | Komiksy | Książki | Magazyn | Muzyka | Varia
RSS
wtorek, 25 marca 2008
Wybitne kreacje aktorskie i znakomite efekty specjalne

Szczęśliwie, już po świętach. Nie chcę przynudzać na temat odgrzewanych kotletów w telewizji, bo to chyba dyżurny temat na ten okres roku (no i na czas Świąt Bożego Narodzenia) i wiele nowego się nie da powiedzieć. Telewizji praktycznie nie włączałem, ale na chwilkę mignęła mi zapowiedź z Jedynki. Telewizja Publiczna trzyma się jeszcze schematu z lat 70. zapowiadania swych programów przez spikerów. Wiecie, "Mistrzowsko poprowadzona narracja do końca nie pozwala nam się domyślić, że zabójcą jest goryl gangstera, a motywem zbrodni tradycyjna vendetta", czy jak tam było u Barei. Tym razem jednak po prostu zachęcano mnie do obejrzenia pewnego filmu. Zachęcano bardzo gorąco, ponieważ ów film miał mieć "wybitne kreacje aktorskie i znakomite efekty specjalne".

Nie jakieś tam dobre kreacje. Kreacje wręcz wybitne.

W połączeniu ze znakomitymi efektami specjalnymi.

Cóż to za dziwo? "Władca pierścieni"? No chyba nie, kreacje były niezłe, ale nie wybitne. Może "Piraci z Karaibów" (pierwsi)? Rolę Deppa można przecież określić z pewnym ryzykiem mianem "wybitnej". Ale tam miało być więcej tych wspaniałych ról.

Cóż więc to był za film?

"Flintstonowie 2: Niech żyje Rock Vegas!"

Rozumiecie? "Wybitne kreacje aktorskie i znakomite efekty specjalne".

To jaki właściwie był ten szczyt bezczelności ze starego dowcipu?

Konrad Wągrowski

10:59, blog_esensja , Filmy
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 17 marca 2008
Znani niewydawani
Czemu w Polsce wydaje się chłam mało znanych pisarzy? Wiadomo: zysk, Zachód, pakietowe zakupy tytułów... OK, ale czemu nie wydaje się u nas znanych i lubianych (tam, gdzie powstały) książek znanych i lubianych (także w Polsce) autorów? Zysk wydaje się tu prawie pewny.
czwartek, 13 marca 2008
Dire Straits*

 - Jest źle Panowie. Jest cholernie źle - zaczął prezes. - Sytuacja wymaga radykalnych działań i niestandardowych rozwiązań.
Prezes chodził wokół długiego prostokątnego stołu z pochyloną głową. Wyglądał jak zawsze nienagannie: świetnie skrojony garnitur, jedwabny krawat. W klapę marynarki miał wpięty złoty znaczek Record Industry Association of America.
Inni zebrani nerwowo obgryzali paznokcie albo patrzyli się tępo w przestrzeń. Ktoś z jakiejś wytwórni przerzucał bez ładu kartki swojego notatnika licząc na to, że znajdzie w nich odpowiedź nurtującą wszystkich w sali. Ktoś inny, zapewnie właściciel jakiegoś studia nagrań wystukiwał na blacie stołu skompikowany rytm mało znanej melodii nie zważając na sytuację w pomieszczeniu.
Prezes ciągnął dlaej:
- W zeszłym roku sprzedaż mp3 na całym świecie spadła o blisko 14 procent, a analitycy przewidują dalszy spadek. Wszystko przez tych zasranych piratów! Pozywamy ich i pozywamy, założyliśy juz sprawę 20 tysiącom użytkowników, a i tak mamy 48 bilionów dolców strat!! - uspokoił się, poprawił krawat i odchrząknął. - Mamy dwa wyjścia. Pierwsze: sprawimy, że wielkie koncerny zaczną znów zarabaiać na tych osłach artystach i wyjdziemy na prostą, a drugie wyjście jest tam...
Wskazał ręką okno w pomieszczeniu.
Stoktóreśtam piętro w drapaczu chmur. W dół spadałoby się chyba ze dwie minuty...
Ktoś czknął przerażony. Jego sąsiad, siwy dżentelmen z sumiastymi wąsami Made in Texas, zaczął głupkowato rechotać. Polały się czyjeś łzy, poleciały czyjeś "fucki" i "shity". Prezes kontynuował:
- Proszę, zastanówcie się jak wydoić z tej pieprzonej krowy jeszcze trochę mleka, bo ja już nie mam pomysłu - osunął się na krzesło zmęczony jak po maratonie. Poluzował krawat i nalał sobie wody.
- Niuedawno przeprowadzone w Kanadzie badania nie wskazały, aby użytkownicy ściągający nielegalnie mp3 osłabiali rynek, gdyż kupują pote oryginalne płyty z muzyką - odezwał się głos z końca sali. Jego właściciela nie było widać. Po bliższym przyjrzeniu się, wyszło na na jaw, iż jest to przedstawiciel artystów: mały łysy jegomość. Saksofonista, czy perkusista, kto go tam wie...
- Zamknij się ośle! - ryknął teksańczyk, któremu przeszła ochota na śmiech. - Gdybym tylko dostał jednego czy drugiego pirata w swoje łapska, to bym...
Zrobił gest jakby skręcał kurczakowi kark.
- Nie przypominaj mi o tych łajdakach! Kradną muzykę, a nawet się na niej nie znają! 20 procent Amerykanów w zeszłym roku pobrało mp3-ki nielegalnie. Wiesz, jak mało z tego to country? - rzucał się na krześle i wywijał wielkimi jak Teksas pięściami. - Albo jeszcze ci frajerzy z Creative Commons: kto to widział - rozdawać muzykę za darmo, zupełnie za nic. Gratis. Friko! Rozumiem jeszcze tych całych Radiołeb - oni przynajmniej wiedzieli, że i tak zarobią, ale to? Co za bzdura: czy chcielibyście oddać cokolwiek za darmo? Proszę, to mój kapelusz- podoba się? Weźcie go sobie? Za darmo, całkiem za darmo...
Znowu targnął nim paroksyzm śmiechu.
- Spokój! - prezes walnął pięścią w stół. - Zamiast się kłócić, pomyśłmy lepiej co zrobić. Jest kilka pomysłów. Ot, ta idea platformy muzycznej We7, propagowana przez Petera Gabriela. Żeby ściągnąć jakiś kawałek musisz najpierw wysłuchać go kilkanaście razy z poprzedzającymi go reklamami. Jak już to zrobisz - utwór jest twój.
Do rozmowy włączył się jakiś Japończyk, na którego do tej pory nie zwracano uwagi.
- Ten pomysł wcześniej wprowadziła platforma Qtrax. Za wcześnie, by oceniać ten pomysł pod względem finansowym - mówił z typowym dla Azjatów akcentem. - A może to, co wykombinował niedawno Jim Griffin? Żeby dodawać do każdego abonamentu za internet kilka dolarów, na poczet strat, które i tak przemysł muzyczny poniesie wskutek piractwa?
Wszyscy nagle podnieśli się z zainteresowaniem...
- To pomysł jeszcze z XIX w.  z Francji, kiedy to obciążano opłatami właścicieli kawiarni za włączanie w lokalach muzyki, której nie kupili u kompozytorów. Wszyscy go więc znamy. Sprawdził się! - Japończyk klasnął w ręce. Wszystkie oczy były wbite w jego postać, słuchający spijali każde słowo z jego ust.
- Dobre... - uśmiechnął się prezes. - Słyszałem już o takim pomyśle. Może się udać, może nie stracimy naszych ciepłych posadek, może znów będziemy mogli panoszyć się na rynku...
Perkusista, czy saksofonista podniósł rękę:
- A co z tymi, którzy nigdy nie ściągali nielegalnie muzyki? - zapytał nieśmiało, przygaszony poprzednimi obelgami gościa z Teksasu.
- Ten tego... Oczywiście odpalimy coś tym, no, artystom... - prezes zwrócił się z minoderią w stronę łysego saksofonisty/perkusisty i puścił perskie oko.
Tamten usiadł uspokojony.
 - Do roboty panowie, zobaczcie, czy jest to legalne, a jak nie - sprawcie, by było - zarządził prezes.
Lojalni jak psy prawnicy, bo to do nich mówił prezes, wyprężyli się jak struna, zasalutowali i już ich nie było.
Reszta, podniecona pobiegła dzwonić, negocjować, wysyłać mejle, jadać lunche biznesowe i opieprzać pracowników, czyli: robić kasę.
Znów zaczeli myśleć, że jest to możliwe. Biegnąc w stronę drzwi wyjściowych nucili cicho "it's money for nothing and the chicks for free..."


Paweł Franczak

* Dire Straits - slangowe określenie na poważne tarapaty, kłopoty

16:56, blog_esensja , Muzyka
Link Komentarze (5) »
sobota, 08 marca 2008
Na Dzień Kobiet - 10 najładniejszych buziek aktorów, których możecie nie znać.

Z okazji Dnia Kobiet przygotowaliśmy męską wersję naszego poprzedniego rankingu pięknych, acz nieznanych. Patrzcie i podziwiajcie.

1. Andrew Lincoln

 

Znamy go przede wszystkim z “To właśnie miłość” , w którym, śmiertelnie zakochany, nieśmiało próbuje poderwać żonę kolegi, graną przez Keirę Knightley. Także główna rola w serialu „Afterlife”.

 



2. Charlie Hunnam

 

Chuligan. Przynajmniej filmowy. Zwrócił u nas na siebie uwagę rolą w kontrowersyjnym raczej filmie o kibicach West Ham United „Green Street Hooligans” – i właściwie to właśnie on zapewnił temu obrazowi popularność. Poza tym przewija się to tu, to tam (grał m.in. we „Wzgórzu nadziei” i „Ludzkich dzieciach” ) i przyszłość powinna należeć do niego.

 


 

3. John Barrowman

Aktor telewizyjny, u nas znany głównie z roli Jacka Harknessa w “Doktorze Who”. Grał też w kinowym "De-Lovely" i remake'u "Producentów" (miało być w kinach, ostatecznie na DVD).

 



4. Shahid Kapur

 

Nie tylko Shahrukh Khanem Bollywood żyje. Shahid Kapoor jest u nas dużo mniej znany, ale u siebie to już wielka gwiazda. Przyjrzyjmy więc się mu i my.

 


 

5. Ji-tae Yu

 

Ten koreański aktor znany jest w Polsce z roli w “Oldboyu” Park Chan-wooka, gdzie więził przez 15 lat głównego bohatera i sypiał z własną siostrą. Nie osądzajmy go pochopnie – poza tym jest przecież całkiem niezłym „ciachem”.

 



6. Byung-hun Lee

 

Gwiazda kina koreańskiego, grywał w filmach Kim-Ji Woona , m.in. wydanym u nas „Słodko-gorzkim zyciu” . Obecnie planuje karierę na Zachodzie, załapał się zresztą do "G. I. Joe" . Jak sądzicie – ma szanse?

7. Jim Sturgess

Jesteśmy szybcy, bo o Sturgessie będzie niedługo całkiem głośno, a my już o nim piszemy. Do tej pory widzieliśmy go w „Across the Universe” , ale w kolejce czekają już „The Other Boleyn Girl” i „21” . Nie przegapcie.

8. Sean Faris

 

Dość mało znany (zwłaszcza u nas) aktor telewizyjny wychodzi na pierwszy plan. Zobaczcie zresztą sami po załączonej fotce.

 



9. Cam Gigandet

 

Niezłe imię i nazwisko, nie? Kolejny chłopak z seriali telewizyjnych. W kinie ma na razie niewielkie osiągnięcia, bo „Who’s Your Caddy?” zajmuje na liście najgorszych filmów wszech czasów IMDB na razie zaszczytne trzecie miejsce, ale ma już grać w 4 kolejnych filmach. Faris i Gigandet grają śmiertelnych wrogów w kinie kopanym "Never Back Down" (u nas w lipcu).

 

10. Ben Barnes

 

Widzieliśmy go w “Gwiezdnym pyle” , gdzie grał młodszą wersję Dunstana Thorna, czyli ojca głównego bohatera. Zobaczymy wkrótce w kolejnej ekranizacji „Opowieści z Narnii” . Na razie popatrzcie u nas.

Wybrały: Dziewczyny z "Esensji".

Zobaczcie też materiały z okazji Dnia Kobiet na "Esensji":

Najlepsze filmowe torsy

Najlepsze komiksowe ciacha

Poradnik w dziewięciu aktach

O sztuce przy konfiturkach: Pieprzna wojna płci

 

01:14, blog_esensja , Filmy
Link Komentarze (11) »
Magazyn Esensja