Kategorie: Wszystkie | Filmy | Gry | Komiksy | Książki | Magazyn | Muzyka | Varia
RSS
czwartek, 31 grudnia 2009
Nie obchodzi mnie, czy Vic Chesnutt był tchórzem

Może zabrzmi to cynicznie, ale nie lubię zachwycać się dziełami dopiero co zmarłych twórców. Zawsze wydaje się to wpisaniem w pewną koniunkturę – choćby artysta był całkiem niszowy – albo stwarza obawę, że dałem się ponieść chwili. Dziś jednak nie zachwycać się trudno. Wczoraj odszedł Rowland S. Howard, którego dopiero co wydaną płytę – klimatyczny, trochę cohenowski, trochę cave'owski album; balladowy, ale przybrudzony i pełen energii – odkryłem kilka dni temu. W piątek zmarł w wyniku przedawkowania leków Vic Chesnutt. Początkowo nie zauważyłem tej śmierci, śmierci muzyka znanego mi dotąd jedynie z nazwiska, ale potem namówiono mnie, bym posłuchał tego:

Facet, od lat sparaliżowany od pasa w dół – tak, jak Robert Wyatt, twórca „Rock Bottom”, może i mojej ulubionej płyty w ogóle, jeśli takową posiadam – śpiewa, że jest tchórzem. Ale nie obchodzi mnie, czy Vic Chesnutt był nim naprawdę. Wystarczy, że piękniejszego, bardziej przejmującego utworu w 2009 roku nie słyszałem i jestem niemal pewien, że taki w ciągu ostatnich 12 miesięcy nie powstał.

Jeszcze wersja na żywo:

Smutny był ten grudzień.

Mieszko B. Wandowicz

14:21, blog_esensja , Muzyka
Link Komentarze (3) »
niedziela, 27 grudnia 2009
Z pamiętnika surfera czyli świąteczny przegląd telewizyjny
W święta wyrabiam zazwyczaj roczną normę oglądania telewizji. To oznacza jakieś dwie-trzy godziny. W tym roku zapragnęłam zobaczyć film „Artur i Minimki”, na który w kinie jakoś się nie załapałam. Ponieważ jednak człowiek odzwyczajony od telewizji traci cierpliwość do gapienia się w ekran, rezultat był taki, że oglądałam trzy równolegle nadawane filmy. Wyglądało to mniej więcej tak:
piątek, 25 grudnia 2009
50 najlepszych polskich płyt rockowych

Dziś zakończyliśmy kolejny wielki ranking. A własciwie Wielki Ranking. Jeśli ktoś chciałby się dowiedzieć, co ma z nim wspólnego poniższy teledysk, ten powinien zajrzeć TUTAJ.

Konrad Wągrowski

17:45, blog_esensja , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 24 grudnia 2009
Wesołych świąt!

10:31, blog_esensja , Magazyn
Link Dodaj komentarz »
Opowieść wigilijna

Z okazji wigilii warto chyba przypomnieć pakiet opowiadań Grega Wiśniewskiego. Publikowane były dawno, więc wiele osób może ich nie kojarzyć, a szkoda. Bo warto kojarzyć jak cholera. A Opowieści Wigilijne nigdy się nie starzeją.

Imperialna Opowieść Wigilijna

Za drzwiami Sali Tronowej czekał na niego Vader i pół tuzina pomniejszych parów Imperium. Vader ubrany był w swój odświętny, w odróżnieniu od roboczego, czerwony płaszcz i taką też zbroje. Hełm udekorował też gustowna, holograficzna broda, jako, że tego dnia miał wziąć udział w charytatywnym pojedynku na świetlne miecze w przedszkolu imienia Pogromców Rebelii. Oddał pokłon, parowie również.

Matriksowa Opowieść Wigilijna

Babcia Wyrocznia mieszkała na poddaszu, w dużym, dwupoziomowym mieszkaniu. Była znana i poważana w całej okolicy. Listę wyroków miała naprawdę imponującą. Co roku organizowała Wigilię dla ferajny z całej kamienicy.

Obca opowieść wigilijna

– Autopilot sań częściowo potwierdza pani wersję – podjął WAN Leon. – Odwiedziła pani domek Świętego Mikołaja. Następnie oddaliła się stamtąd i zajeździła renifery – z powodów nieznanych.
– Nie z nieznanych. Odwiedziłam domek Świętego Mikołaja na polecenie Kompanii, żeby zabrać jakiś nowy prezent, który tymczasem zdemoralizował wszystkie gnomy, po czym spłoszył do zajeżdżenia wasze cenne renifery.

Tolkienowska opowieść wigilijna

– Wybacz, Sauronie Wielki, mój mroczny panie.
– Na razie nim nie jestem, ale to się zmieni – brodacz w czerwieni zacisnął z wściekłością pięści. – Niemal wszystkie moje postacie zostały zniszczone, a powrócić mogłem jedynie jako Annatar, Pan Darów. Pod ostatnią postacią i ostatnim imieniem jakie mi zostały. I wykorzystam to. Na Melkora, mojego pana, wykorzystam! Hahahah… – z ust niemal buchnął mu złowrogi, ponury, przytłaczający, basowy śmiech, jednak Sauron/Annatar w porę przypomniał sobie o ryzyku dekonspiracji. Z zamachu zasłonił sobie usta, zakrztusił się i przewrócił w zaspę.
00:26, blog_esensja , Varia
Link Dodaj komentarz »
piątek, 18 grudnia 2009
Zobacz najgorsze fragmenty naszeego filmu

Otrzymałem ostatnio mailem od dystrybutora maila z linkiem do zwiastuna najnowszej (czy jednej z najnowszych) polskich komedii, mocno promowanego "Ciacha" (nowe oblicze Małaszyńskiego i takie tam bzdety). Ja rozumiem, że nie każda komedia może się wspinać na poziom "Pół żartem, pół serio", czy "Garsoniery". Ja wiem, że można też się świetnie bawić na "Zack i Miri kręcą porno". Ale - na litość. Zobaczcie zresztą sami, jak zapowiada się "nareszcie prawdziwa komedia":

A ja, biedak, myślałem, że w zwiastunach pokazuje się najlepsze fragmenty filmu, aby widza zachęcić. Może tu jest inaczej? Może komunikat brzmi "Zobacz najgorsze fragmenty naszego filmu, reszta jest naprawdę lepsza"? Nigdzie nie widzę jednak takiej adnotacji.

Bo erupcje humoru w stylu:

Kiedyś miałem tak bujne życie erotyczne, że po wszystkim nawet sąsiedzi wychodzili na papierosa.

- Zamawiała Pani Mikołaja? - Na Wielkanoc? - W tym roku mieliśmy słabą Wigilię.

- Chyba muszę do toalety. - Nie wstawaj. Przyniosę ci nocnik po Gabrysiu, zrobisz tutaj.

...powodują, że zastanawiam się nad tym, do jakiego stopnia można NIE być grupą docelową danego filmu.

Ala pod zwiastunem na youtube pojawił się komentarz: "Zapowiada się świetnie". Prowokator, pracownik dystrybutora, czy też osoba nie będąca klientem pewnej sieci elektromarketów?

Konrad Wągrowski

14:47, blog_esensja , Filmy
Link Dodaj komentarz »
Robin Hood, wersja liberalna

Dość ciekawą wersję przygód Robin Hooda zaprezentował wczoraj portal Gazeta.pl. Nie dość, że Russell Crowe ze złodzieja stał się księciem (tak przynajmniej rozumiem tytuł), to jeszcze poznaliśmy zupełnie nowe oblicze samego Robina. Liberalne - ale według definicji liberałów ze strony przeciwnego obozu politycznego - czyli jako oddanych sługusów wielkiego kapitału, w pogardzie mających zwykły lud. Przeczytajcie zresztą sami.

(opis na stronie źródłowej już poprawiony, ale internet pamięta)

Konrad Wągrowski

 

00:02, blog_esensja , Filmy
Link Komentarze (2) »
czwartek, 17 grudnia 2009
Beczka śmiechu z wampirami

Pewnie znów wyjdę na makontenta, ale jakoś nie mam przekonania do polskiego kina popularnego (w przeciwieństwie do tego mniej popularnego). Zwłaszcza wtedy, gdy próbuje bawić się ikonami popkultury. Zapowiedzi są zwykle szumne ("nowy Tarantino!"), efekty - jak zwykle... Juliusz Machulski, który od dekad nie potrafi odnaleźć formy z czasów "Vabanków" (no, "Vinci" jeszcze jakoś się bronił, ale takie "Kilerów 2-ch", "Pięniądze to nie wszystko" czy "Superprodukcja" oscylowały w rejonach żenady), tym razem kręci komedię o wampirach. Bardzo śmieszną, podobno. W artykule w "GW" czytamy wypowiedź jednego z aktorów:

Więckiewicz mówi: - Mam wielką nadzieję, że to się okaże śmieszne. Tu nic nie jest wprost, nie ma wbijania kłów w szyję. Dam przykład - gdy zniknięciami mieszkańców wsi interesuje się telewizja, przybywa tam pani redaktor z kamerzystą. Senior wampirzej rodziny zauważa, że kamerzysta ma czerwone adidasy. Potem jest cięcie - widzimy, że rodzina ukrywa wóz telewizji, a senior nosi już czerwone adidasy.

No po prostu padłem ze śmiechu. To ja już poproszę o to wbijanie kłów.

Konrad Wągrowski

15:27, blog_esensja , Filmy
Link Komentarze (3) »
środa, 16 grudnia 2009
Polskie akcenty

Fragment tekstu z Onetu o nominacjach do Złotych Globów:

"Jednak polskimi akcentami wśród ogłoszonych nominacji są wyróżnienia dla krakowskiego artysty - Abla Korzeniowskiego - twórcy muzyki do filmu "A Single man" oraz Anny Paquin, która w telewizyjnym dramacie "Dzieci Ireny Sendlerowej" sportretowała słynną Polkę ratującą w czasie wojny tysiące żydowskich dzieci."

Nieźle, co? A na gali oskarowej polskim akcentem będzie to, że pomocnik asystenta faceta odpowiedzialnego za rozłożenie czerwonego dywanu podczas wycieczki turystycznej do Niemiec kupił kradzione opony od kolesia, którego dziadek statystował na planie "Brzeziny" Wajdy.

Piotr Dobry

09:31, blog_esensja , Filmy
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 grudnia 2009
My jesteśmy Milipanci!

Jeden z tygodników w tym tygodniu dodaje płytę promującą "Wrońca". Ponieważ cenie sobie umiejętną promocję, chylę czoła, bo rzeczywiście jest to udana inicjatywa. Znajdują się tam dwie piosenki Kazika do tekstów z książki, kikludziesięciominutowe odczytanie przez Jana Peszka fragmentów książki i - co najważniejsze i najciekawsze - obszerny wywiad z Jackiem Dukajem, z którego można się dowiedzieć przesłanek powstania "Wrońca", przyczyn jego formuły no i... w ogóle jest ciekawie.

"Wroniec" rzeczywiście zaskoczył, zbiera zróżnicowane opinie, już niedługo zresztą w "Esensji" pojawi się obszerniejsza redakcyjna dyskusja. Ale najistotniejsze jest to, że od dawna nie widziałem książki, która tak prowokowałaby dyskusje i debaty. "Lód" pod tym względem do "Wrońca" się nie umywa (moja hipoteza: pewnie dlatego, że mało który poważny krytyk dał radę go przeczytać), a ten ostatni - niezależnie od osobistej oceny - jest niewątpliwym wydarzeniem.

A swoją drogą to charakterystyczne Kazikowe "Hehe Hehe Hehe", które tyle razy pojawiało się na płytach Kultu, idealnie pasuje do milipantów:

Konrad Wągrowski

21:12, blog_esensja , Książki
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2
Magazyn Esensja