Kategorie: Wszystkie | Filmy | Gry | Komiksy | Książki | Magazyn | Muzyka | Varia
RSS
czwartek, 31 stycznia 2008
Bez dotykania gryfu

Adrian Legg nie jest osobą znaną z okładek magazynów czy plotkarskich wiadomości. Jest za to gitarzystą cenionym przez tych najlepszych – między innymi rockowych, metalowych i jazzowych. O jego klasie może świadczyć choćby to, że był zapraszany przez Joe Satrianiego do wspólnych koncertów w ramach grupy G3. Wskazuje na niego – jako na osobę, która wywarła spory wpływ – także wielu innych znanych gitarzystów.

Mogłoby się wydawać, że w kwestii grania na gitarze widzieliśmy (i słyszeliśmy) już wszystko. Ale żeby zagrać piękną melodię poprzez… rozstrajanie i ponowne strojenie instrumentu…? Adrian Legg potrafi…

 

 

Wojciech Gołąbowski

21:18, blog_esensja , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 29 stycznia 2008
Dorastanie Marjane
„Szach Iranu obalony!” to moje najwcześniejsze polityczne wspomnienie z dzieciństwa. I właściwie aż do wczoraj wiedziałam niewiele więcej niż to, że był szach a potem, jak to śpiewał Billy Joel, „ayatollahs in Iran, Russians in Afganistan”. Oglądając „Persepolis” mogłam się dowiedzieć więcej na temat tamtych wydarzeń, w dodatku oglądanych oczami zwykłego człowieka.
 
Persepolis

Zwykłym człowiekiem jest w tym wypadku mała dziewczynka, której życie z początku wygląda bardzo podobnie do dzieciństwa dużej części widzów. Na ścianie ma plakat z „Wejścia smoka”, do szkoły chodzi w adidasach i ogląda „Godzillę” w kinie. Z okna ogląda uliczne demonstracje przeciw szachowi, które do pewnego stopnia przypominają polskie protesty z tamtych lat i choć podobieństwa kończą się w momencie przejęcia rządów przez ajatollahów (co prawda sądziłam, że reakcje ludności na wprowadzone nagle liczne zakazy obyczajowe będą pokazane nieco bardziej szczegółowo – w filmie nie ma nawet zdziwienia buntowniczej Marjane, że oto od dziś we wszystkich miejscach publicznych musi zasłaniać włosy chustą) to jednak nie mogłam opędzić się od skojarzeń z polską rzeczywistością: puste półki w sklepach i kupowanie zachodnich towarów na bazarze (tyle, że u nas kupno kasety z muzyką rockową nie wiązało się z ryzykiem aresztowania...), a zniszczony bombardowaniami, przysypany śniegiem Teheran przypominał mi nieco zdjęcia powojennej Warszawy.

Walki i egzekucje pokazane są w sposób symboliczny, lecz nie ujmujący im dramatyzmu. Jednak wiadomo, że dla widza bardziej wstrząsająca będzie śmierć jednej sympatycznej postaci niż zagłada dziesiątków bezimiennych statystów – tak też jest w tym przypadku, kiedy wraz z małą Marji przywiązujemy się do wujka Anouche’a.

Jednak polityka i historia, które tak raptownie wkroczyły w życie bohaterki, równie raptownie z niego znikają, kiedy rodzina dla bezpieczeństwa postanawia wysłać ją do szkoły w Wiedniu. Od tej pory jesteśmy świadkami jej problemów z dojrzewaniem (niezwykle zabawna scena, w której karykaturalnie przedstawione są zmiany zachodzące w wyglądzie zmieniającej się w kobietę nastolatki), szukaniem własnego miejsca w świecie, pierwszymi romansami. Ta część filmu jest też ciekawa, ale w swoiście „serialowy” sposób: śledzimy losy bohaterki, lecz o środowisku zachodnich licealistów nie dowiadujemy się nic poza tym, że palą ziele, słuchają ostrej muzyki i prowadzą banalne dyskusje światopoglądowe, które Marjane tylko raz odważa się skrytykować. Jej wybory i decyzje życiowe przedstawione są zaś skrótowo i nieprzekonująco. Pod względem poznawczym ciekawsza jest końcówka filmu, w której bohaterka wraca do Iranu i znów musi zmagać się z rewolucyjnymi ograniczeniami, nieraz kuriozalnymi: na przykład studiując na kierunku artystycznym musi rysować modelkę od stóp do głów zasłoniętą przepisową czarną szatą, zaś reprodukcja „Wenus” Botticellego ma starannie zamazane „nieprzyzwoite” partie – czyli wszystko z wyjątkiem twarzy.

Reasumując, mimo tego, że w założeniu film ma opowiadać o dorastaniu Marjane Satrapi z wydarzeniami historycznymi w tle, tak naprawdę więcej dowiedziałam się o Iranie niż o tej konkretnej Irance.

Agnieszka Szady

11:08, blog_esensja , Filmy
Link Komentarze (1) »
niedziela, 27 stycznia 2008
Ludzie, powiadam Wam, nie wierzcie filmowym zajawkom...

...bo niekoniecznie muszą mieć cokolwiek wspólnego z filmem.

 

 

W tym genialnie przygotowanym trailerze tylko jedna rzecz mi nie pasuje - naprawdę trudno jest uwierzyć, że ktoś mógłby zatrudnić Shelley Duvall do komedii romantycznej...

Konrad Wągrowski

20:16, blog_esensja , Filmy
Link Komentarze (3) »
sobota, 26 stycznia 2008
10 modelek, które spróbowały aktorstwa (z różnym skutkiem)

1. Numero uno to oczywiście Gisele Caroline Nonnenmacher Bündchen, znana jako Gisele Bündchen i jak samo nazwisko wskazuje - Brazylijka. A czemu zasłużyła na numer 1? Bo jest oficjalnie, wg Księgi Guinnessa, "najbogatszą supermodelką świata". A aktorsko udzielała się w "New York Taxi" i "Diabeł ubiera się u Prady". Inne jej zetknięcia z Hollywood to kilkuletni związek z Leosiem di Caprio .

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

2. Charlize Theron , południowoafrykańska blondynka, karierę modelki porzuciła dosyć szybko. Po jednorocznym kontrakcie w Mediolanie przyjechała do Nowego Jorku. Tam próbowała zostać baletnicą, ale kontuzja uniemożliwiła kontynuację tych planów. Wyjechała do LA i w latach 90. XX w. rozpoczęła karierę w Hollywood, trwającą z dużymi sukcesami do dziś. Kojarzycie ją zapewne z „Adwokata diabła” , „Żony astronauty” , „Wbrew regułom” , „Monster” czy ostatnio z kiepsko przyjętym „Aeon Flux” .

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

3. Laetitia Marie Laure Casta zagrała w kilku produkcjach filmowych i telewizyjnych, ale widzom kojarzy się zapewne głównie jako piękna Falbala, obiekt westchnień Obelixa w filmie „Asterix i Obelix kontra Cezar” . Za to dokonania na polu modelingu miała bardziej imponujące: katalogi Victoria's Secret, kampanie Tommy'ego Hilfigera i ponad 100 okładek różnych czasopism.

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

4. Milla Jovovich – najbardziej kojarzona z serii „Resident Evil” („Resident Evil” , „RE2: Apokalipsa” , „RE: Zagłada” ), ale także świetna Leeloo z „Piątego elementu” , nawiedzona „Joanna d'Arc” czy wykorzystywana Eloise z „Million Dollar Hotel” . Trafiła na reklamy m.in. Versace, Christiana Diora czy GAP, i od lat jest „twarzą” L'Oreala.

Milla Jovovich

5. Pochodząca z holenderskiej rodziny, choć urodzona w Stanach Rebecca Romijn wykorzystała udaną karierę modelki (m.in. Victoria's Secret), aby rozpocząć aktorską drogę. Najbardziej znana jest (choć na ekranie przez większość czasu praktycznie nierozpoznawalna) jako Mystique z trzech filmów o X-Men ("X-Men" , "X2" , "X-Men: Ostatni bastion" ), jednak grała też główną rolę w filmie „Femme Fatale” Briana de Palmy, rolę matki sklonowanego chłopca w "Godsend" , a od stycznia zeszłego roku stale występuje w serialu „Brzydula Betty”, grając tam transseksualistkę Alexis Meade.

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

6. Najlepszy owoc, jaki wydała słoneczna Italia od czasów Sophii Loren. Obiekt wzruszeń milionów mężczyzn i kobiet na całym świecie. Żona francuskiego aktora Vincenta Cassela , którego wspomniane miliony chętnie by zadeptały. Czyli Monica Anna Maria Bellucci . Jest nie tylko piękna, zmysłowa, kobieca i kusząca. Jest przede wszystkim inteligentną, przedsiębiorczą i trzeźwo myślącą kobietą, która swe krągłe ciało wykorzystuje jako atut. |Była m.in. jedną z głównych modelek Dolce&Gabbana. A jako aktorka? Zapewne pierwsza jej rola, jaka przychodzi na myśl, to Persefona w dwóch częściach Matrixa ("Reaktywacja" i "Rewolucje" ), ale była także Maleną u Giuseppe Tornatore, jedną z dziewczyn Drakuli w „Drakuli” Francisa Forda Coppoli, gwałconą Alex w „Nieodwracalnym” czy Marią Magdaleną w „Pasji” . Można do tego dołożyć jeszcze role Królowej Luster w „Nieustraszonych braciach Grimm” , Nathalie w "Dobermannie" , watykańskiej agentki-prostytutki w „Braterstwie wilków” czy niezapomnianej Kleopatry w „Asteriksie i Obeliksie: Misja Kleopatra” . Nawet druid Panoramiks uległ urokowi jej rewersu. Chociaż awersowi też nie można nic zarzucić.

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

7. Brooke Christa Camille Shields to ikona lat 80. Nie tylko z powodu „Błękitnej Laguny” - także z powodu dżinsów Calvina Kleina, pomiędzy którymi a nią nie było podobno nic. Potem nie zagrała już w żadnej tak pamiętnej roli. Polscy młodsi widzowie mogą ją kojarzyć ze „Słodkich lat siedemdziesiątych”, gdzie zagrała w siedmiu odcinkach.

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

8. Polski akcent na tej liście - Magdalena Mielcarz . Na rynku międzynarodowym jest twarzą L'Oreala, pracowała również dla Valentino i Cerrutiego. Najbardziej znana rola – Ligia w „Quo Vadis” . Ale również Henriette w „Fanfan Tulipan” i Ola w „Fałszerzach. Powrót Sfory”.

Magdalena Mielcarz


9. A także egzotyczny akcent: Aishwarya Rai . Obecnie uznana aktorka filmów bollywoodzkich i hollywoodzkich (m.in. „Devdas”, „Różowa Pantera 2” , „Bunty i Babli” , „Ostatni legion” ), lecz wcześniej Miss Świata '94 i modelka w reklamach Pepsi czy L'Oreala. Obecnie jest międzynarodowym ambasadorem tej marki. Pojawiała się także na okładkach pism takich jak Vogue.

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

10. Cindy Crawford zdecydowanie nie sprawdziła się w swym filmie „Czysta gra” , wystarczy powiedzieć, że dostała za nią aż trzy nominacje do Złotych Malin. Jednak supermodelką, jedną z pierwszych z prawdziwej fali supermodelek lat 90., tych, którym wystarczało jedynie imię, pozostanie na zawsze. Pozowała m.in. dla Gianniego Versace, Maybelline, Revlonu, a w Polsce reklamowała wodę Arctic. Najbardziej rozpoznawalną cechą jej twarzy jest mały pieprzyk przy górnej wardze.

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

 

Michał Kubalski

10:18, blog_esensja , Filmy
Link Komentarze (3) »
czwartek, 24 stycznia 2008
Why so sad?

Heath Ledger nie żyje - dowiedziałam się we wtorek wieczorem. Zrobiło mi się bardzo smutno. Ze względu na role, których już nie zagra (choćby w nowym filmie Terry'ego Gilliama "The Imaginarium of Doctor Parnassus"). Dlatego, że był z mojego rocznika. Wreszcie dlatego, że ta śmierć jest bez sensu, głupi wypadek(?).

Latem na ekrany kin wejdzie nowy Batman Christophera Nolana, Ledger gra w nim Jokera. Ten Joker uczyni go nieśmiertelnym. Jestem pewna, choć widziałam tylko parę zdjęć, trailer i pierwsze 6 minut filmu na tubce.

Karina Murawko-Wisniewska

09:49, blog_esensja , Filmy
Link Komentarze (5) »
wtorek, 22 stycznia 2008
10 najładniejszych aktorek, o których być może nie słyszeliście

Zapewne możecie znać niektóre z tych aktorek, ale nie zmienia to faktu, że jakoś ich nazwiska nie weszły do powszechnej świadomości. Z dużą szkodą zresztą dla owej świadomości. Zapraszam do zapoznania się z autorskim wyborem 10 najładniejszych aktorek ze wszystkich stron świata, o których mogliście nie słyszeć. Powiedzcie mi tylko, że któraś z nich nie jest ładna!

Zuzanna Sulajowa

Zacznijmy swojsko – słowiańska uroda górą. Zuzanna jest Słowaczką, widzieliśmy ją w „Opowieściach o zwyczajnym szaleństwie” i oniemieliśmy. Anna Geislerowa, czołowa piękność czeskiego kina, też robi wrażenie, ale do Zuzanny się nie umywa.

 


 

Giovanna Mezzogiorno

Piękna Włoszka, którą widzieliśmy w „Miłości w czasach zarazy” , ale ja zwróciłem na nią uwagę już po „Oknach” . Ma niezwykle cenny w filmach talent – może wyglądać niepozornie, by za chwilę olśnić wszystkich swoją urodą.

 


 

Ji-hyun Jun

Kilka lat temu wielka gwiazda kina koreańskiego, pojawiająca się w takich filmach jak „Il mare” (głupio przerobionym przez Jankesów jako „Dom nad jeziorem”z Sandrą Bullock udającą śliczną Ji-hyun) i „My Sassy Girl” (niedługo niestety amerykański remake). Potem jej kariera nieco przygasła i ostatnio zmieniła nazwisko na Gianna Jun, aby ułatwić sobie karierę na Zachodzie. Na razie niestety bez większych rezultatów. Szkoda.

 


 

Maggie Q

Widzieliśmy ją ostatnio w wielkich blockbusterach: „Mission Impossible 3” i „Szklana pułapka 4” , co nie znaczy, że wszyscy zapamiętali nazwisko tej dziewczyny. Bo nie wierzę, aby nie zapamiętali jej wyglądu. Maggie jest córką Wietnamki i Amerykanina pochodzenia irlandzko-polskiego! Niech zaczną jej wreszcie dawać główne role w wysokonakładowych filmach!

 


 

Mariana „Moro” Anghileri

Tylko raz mogliśmy widzieć tę śliczną dziewczyną Polsce, i to na Gutkowych Nowych Horyzontach, w argentyńskim filmie „Goud Life Delivery”. Grała w nim dziewczynę, która dzięki niebanalnej urodzie radzi sobie jakoś w trudnych czasach kryzysu argentyńskiego. I naprawdę trudno się dziwić.

 


 

Gretchen Mol

Wydawało się po „13 piętrze”, że wielka hollywoodzka kariera przed Gretchen stoi otworem – z jej urodą modelki to nie powinno być trudne. Ale jakoś nie wypaliło. Ostatnio dopiero pojawiła się na drugim planie „3:10 do Yumy” – jak wielu z Was pamiętało ją z poprzednich filmów?

 


 

Clare-Hope Ashitey

Tę młodziutką (20 lat) angielską dziewczynę pochodzącą z Ghany mieliśmy okazję oglądać już dwa razy - w "Ludzkich dzieciach" , gdzie dawała nadzieję naszemu gatunkowi, rodząc po raz pierwszy od 18 lat dziecko, i w poruszającym "Shooting Dogs" , gdzie biegała bardzo szybko. Na pewno jeszcze nieraz o niej usłyszymy.

 


 

Linda Hardy

Miss Francji A.D. 1992. Aktorką została więc ze względu na urodę, ale kogo to obchodzi. Widzieliśmy ją jako tajemniczą piękność w Bilalowskim „Immortal: Kobieta pułapka” .

 


 

Archie Panjabi

Pewnie wielbiciele Bollywoodu się obruszą, bo ślicznych aktorek tam dostatek i nie powinienem wyciągać do tego zestawienia Angielki - ale jakoś tak śliczna asystentka Russella Crowe'a z "Dobrego roku" mi w pamięć zapadła. Choć dorobek ma już dużo większy niż ten mały filmek Ridleya Scotta.

 


 

Nanako Matsushima

Czy ktoś już zwrócił uwagę na dużą reprezentację skośnookich aktorek w moim zestawieniu? Tak to już jest, gdy się jest miłośnikiem azjatyckiej kinematografii. Na liście nie może więc zabraknąć też Japonki. Piękną Nanako widzieliśmy oczywiście w „Ringu” i w „Ringu 2” .

 

 

Konrad Wągrowski

11:50, blog_esensja , Filmy
Link Komentarze (19) »
sobota, 19 stycznia 2008
Zamiast recenzji

Przeczytałam „Złodzieja czasu” Terry’ego Pratchetta i stwierdziłam, że nijak nie potrafię napisać recenzji bez powtarzania sformułowań, których już dziesiątki razy używałam w recenzjach poprzednich jego książek. Ileż razy już pisałam, że jego powieści z tomu na tom stają się coraz mniej śmieszne, za to mają coraz bardziej wciągającą akcję. Problem jednak w tym, że – jak dla mnie – zupełnie nie są to książki, do których się wraca. Kiedy już poznam całą akcję, nie przyciągają mnie niczym. Bohaterowie zwykle nie budzą jakoś szczególnie mojej sympatii – nawet, jeśli z rzadka (jak np. w przypadku Samuela Vimesa) autor wyposaża je w jako-takie życie wewnętrzne, nadal pozostają dla mnie kukiełkami na scenie teatrzyku, mającymi do odegrania konkretną rolę. Uroda języka? Nie istnieje. Opisy? Opisy są zredukowane do minimum, zresztą u tego akurat autora nigdy nie grzeszyły przesadną obrazowością. W „Złodzieju czasu” podoba mi się opis zażegnania katastrofy w Hali Prokrastynatorów (kojarzący się z awarią w elektrowni atomowej w starych filmach katastroficznych) oraz wątek mimowolnego uczłowieczania Audytora po oddzieleniu się od jaźni zbiorowej, ale nawet gdybym chciała do nich wrócić, nie mam ochoty szukać tych scen wśród przegadanych, niby-filozoficznych dialogów.

Mimo wszystko, z Pratchettem to jak z Musierowicz. Mogę się złościć, mogę narzekać a i tak przeczytam każdą kolejną książkę. :)

Agnieszka "Achika" Szady

 

15:32, blog_esensja , Książki
Link Komentarze (8) »
środa, 16 stycznia 2008
Ale to już było

Przywołując genialny cytat z Rejsu: "Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem" - muzycy i producenci wręcz prześcigają się w remiksach i innych przeróbkach starszych hitów. Jednak remiksy to już małe piwo - spowszedniały, mnóstwo ich dookoła. Obecnie bardzo modne są utwory, które mniej lub bardziej jawnie korzystają z samplowania. Wyciągają jeden, najczęściej główny motyw jakiegoś znanego utworu i opakowują go nową treścią. Zresztą nawet jeśli jest to w jakiś sposób ukryte, to i tak mam wrażenie, że dogadane z właścicielem praw pierwowzoru. Bo inaczej, w obecnym natłoku zapożyczeń, pewnie pojawiłyby się już niejedne głośne pozwy sądowe w tym temacie.

Ale do czego zmierzam. Otóż takie sample mogą dostarczyć dobrej gimnastyki umysłowej. Słyszysz na przykład w radiu jakiś nowy utwór, ale nie możesz oprzeć się wrażeniu, że skądś go już znasz. Czasami jest łatwo i bardzo oficjalnie, jak na przykład u Kanye Westa. Oto promujący jego najnowszy album singiel "Stronger". Sample-dawcy zostali sowicie opłaceni i dodatkowo w teledysku są odwołania do ich piosenki:

http://www.youtube.com/watch?v=3jzSh_MLNcY

Tutaj pierwotny hit w wykonaniu duetu Daft Punk "Harder, Better, Faster, Stronger":

 

 

Tak na marginesie i aby oddać sprawiedliwości zadość, Daft Punk też zapożyczył sample do tej piosenki z "Cola Bottle Baby" Edwina Birdsonga:

 

Drugi klip, który chciałbym pokazać, to już moje prywatne dochodzenie. :) Oto popularna u nas piosenka szwedzkiej wokalistki Septmeber pod tytułem "Cry for You":

 

 

Długo dręczył mnie główny motyw tej piosenki, zanim sobie uświadomiłem, że podoba mi się dlatego, iż go znam. I to od dawna. Jeśli jeszcze o tym nie wiecie, to odkąd posłuchacie zaraz po sobie tej piosenki oraz leciwego już utworu grupy Bronski Beat "Smalltown Boy" będziecie patrzeć na "Cry for You" nieco inaczej:

 

 

Na koniec trzecia i dla mnie najbardziej smakowita rzecz. Oto jeden z hiciorów poprzedniego roku Timbaland "The Way I Are":

http://www.youtube.com/watch?v=GojTUmjxVHU

Zapożyczeń ta piosenka ma sporo. Oficjalnie podawane jest czerpanie sampli z dwóch piosenek Justina Timberlake'a "My Love" i "SexyBack" - bardziej jednak chodzi tu o użycie takich samych/podobnych syntezatorów. A ja wolałbym zwrócić uwagę na dwa inne zaczerpnięcia - dużo starsze. Pierwszy z nich jest jak najbardziej oficjalny - z utworu Salt-N-Pepa "Push it":

 

 

Ale to jest sample tylko do zwrotki. Mnie bardziej nurtowało inne sięgnięcie do źródeł. Mianowicie skąd pochodzi wstęp i główny motyw przerobiony przez syntezator. Pamiętam, że będąc raz w jakimś sklepie, usłyszałem właśnie "The Way I Are". Tak mi to weszło do głowy, że chodząc pomiędzy półkami i nucąc pod nosem "I ain't got no money", zastanawiałem się, co takiego w tym wstępie jest. Kiedy w głowie przerobiłem sobie te dźwięki na czystsze nuty i pobawiłem się tempem, zaświtała mi pewna myśl. Posłuchajcie Timbalanda, zaraz po tym tego (nie będę pisał, co to jest, bo i tak wiecie:) i oceńcie sami:

http://www.youtube.com/watch?v=QQHrspjw4aA

Zrzynać też trzeba umieć:)

Maciek Popis

23:33, blog_esensja , Muzyka
Link Komentarze (2) »
Smerf gej czy smerf muzułmanin?

W 1958 roku na łamach belgijskiego czasopisma „Spirou” pojawiły się małe niebieskie paskudztwa… to jest stworki. Ich twórca, Peyo, nazwał je smerfami. W przyszłym roku obchodzić będą 50-lecie – i jak zapowiadają spadkobiercy twórcy, obchody będą huczne! 

Onet poinformował właśnie , że planowane są nowe odcinki „Smerfów” oraz pełnometrażowy film fabularny. Byłoby to wspaniałą wiadomością, ale… Niepokojące są dwie informacje: nie będzie to animacja tradycyjna (do której przywykli wszyscy miłośnicy niebieskich stworzeń), lecz trójwymiarowa, a do „obsady” dołączą nowe smerfy płci obojga. Cóż w tym złego? Ano to, że autorzy chcą „pokazać zmiany, jakie zaszły w społeczeństwie”. Czyżby wioska miała się „wzbogacić” w smerfa geja, smerfy „kolorowe” (tęczowe?) i smerfa muzułmanina? Obawiam się, że efekt będzie niestrawny i dla dzieci, i dla dorosłych. Z miłej i neutralnej bajki powstanie film z przesłaniem, na którym nikt nie będzie się dobrze bawił.

Obym się mylił.

Wojciech Gołąbowski

22:20, blog_esensja , Filmy
Link Komentarze (5) »
wtorek, 15 stycznia 2008
Buy British (1)

Co zrobić w sytuacji, kiedy przeciąga się strajk amerykańskich scenarzystów (co zresztą i tak wiele nie zmieni w obliczu faktu, iż "Prison Break" ssie)? Buy British!

Na początek polecam miniserię, która niedawno ukazała się na DVD w naszym pięknym kraju i kosztuje całe

13 złotych.

"Casanova" wedle scenariusza Russela T. Daviesa - człowieka, który stoi za odrodzeniem "Doctora Who". Tytułową rolę gra zresztą (do spółki z Peterem O'Toole) David Tennat, odtwórca najnowszej inkarnacji Doktora.

Romans, przegenialny humor, oh the drama, nieco znakomitego postmodernistycznego mrugania okiem i ten słodko-gorzki smak prawdziwych emocji. Nie stać, nie czekać, kupować i oglądać!

Michał R. Wiśniewski

11:55, blog_esensja , Filmy
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2
Magazyn Esensja