Blog > Komentarze do wpisu
Czytając CJC (4): Zdrada demokracji
Rozkoszuję się obecnie ponowną lekturą powieści Carolyn Janice Cherry, jednej z największych pisarek speculative fiction.

W drugim tomie cyklu o atevich pt. „Spadkobierca” główny bohater, paidhi Bren Cameron, musi dokonać ciekawego wyboru. Wyjaśnienie jego trudnego położenia wymaga jednak krótkiego szkicu politycznych gier wykreowanych przez CJC. Dwieście lat temu do układu atevich przyleciał resztkami sił „Feniks”, zagubiony ziemski statek kolonizacyjny. Ludzie zbudowali stację kosmiczną, napełnili zbiorniki paliwa swojego pojazdu, po czym oddali się wewnętrznemu konfliktowi. Rozwiązali go dzieląc się na dwie części – jedna odleciała statkiem szukać szczęścia, druga wylądowała.

Koloniści rozpoczęli kohabitację z atevimi, nie rozumiejąc jednak ich kultury spowodowali krótkotrwałą wojnę, którą przegrali. Zmuszeni zostali do osiedlenia się na wyspie Mospheira i powolnego oddawania swojej wiedzy zwycięskim obcym. W „Spadkobiercy” statek powrócił i zaproponował negocjacje. I tu zaczął się dylemat Camerona, którego między atevich posłał demokratyczny rząd Mospheiry – zupełnie niezdolny do właściwego zareagowania na sytuację.

Cherry niespecjalnie hołubi demokrację, uznając polityków za uśmiechnięte marionetki, bez wiedzy i władzy, zdolne jedynie do zbierania głosów. Niezbyt wysokie oceny dostają też wyborcy, których obchodzą jedynie najlepsze miejsca do spędzenia wczasów. Efekt: Cameron największe problemy ma z nasyłanymi mu urzędnikami własnego Departamentu i w pewnym momencie jasno opowiada się po stronie atevich, dokonując aktu, który ludzie z Mospheiry nazwą zdradą. Nie miał jednak innego wyjścia – tłumaczka z pełnomocnictwami w ręku, reprezentująca ludzi nienawidzących atevich, sprzymierzyła się, z głupoty, z atevimi nienawidzącymi ludzi. Pozostawienie jej wolnej ręki doprowadziłoby do wojny i eksterminacji jednego z gatunków.

Czy Cameron może być zatem uznany za zdrajcę swoich rodaków i demokracji? Jakby ktoś myślał, że pytanie jest ezoteryczne, to proponuję popatrzeć na jednego gościa z naszej historii, który też się czuł jak paidhi.


Eryk Remiezowicz
piątek, 05 października 2007, blog_esensja

Polecane wpisy

  • Najciekawsze książki na kwiecień

    Kosmos, PRL i seks. Możecie układać to sobie w dowolnych konfiguracjach, ale to będą najgorętsze tematy w kwietniowych nowościach książkowych. Przeczytacie o ni

  • Czekamy na zakochane zombie

    Czy "Zmierzch" ma obiektywne zalety literackie? Jakie są wady "Zmierzchu"? Czy można się identyfikować z Bellą? I dlaczego do jasnej cholery kilkusetletnie wamp

  • Moja pierwsza polska powieść fantastyczna

    Zastanawiam sie, jaki tu wpis stworzyć, przy okazji startu rankingu na 50 najlepszych polskich powieści fantastycznych ... Wiem, jaki na koniec owego rankingu -

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: , 83.142.115.*
2007/10/05 15:24:35
Czy Kolega Blogowicz czytuje komentarze do wlasnych postow??? Bo napisalem wczoraj ze nie Caroline a Carolyn (napisalem pare innych rzeczy ale one w tej chwili mniej wazne) - jakas minimalna solidnosc nakazywalaby juz ten sam blad robic. :)

Pawel Frelik (pawel dot frelik malpa gmail dot com)
-
Gość: , 83.142.115.*
2007/10/05 15:25:41
oczywiscie mialo byc - "tego samego bledu nie robic" :)
-
2007/10/05 20:49:47
Kolega czytuje, ale nie dość często, jak widać :) A odpisuje jeszcze rzadziej, bo mu obmyślanie odpowiedzi powoli idzie.
Błąd może pojawić się jeszcze raz, za co z góry przepraszam, ale pisuję zazwyczaj kilka notek naraz i puszczam z automatu.
Notka o "Cyteen" bardzo ciekawa, już nad nią siedzę.
-
2007/10/08 11:34:25
A nie chodziło Ci czasami o tego, no, jak mu tam było... Pinocheta?
-
2007/10/08 12:42:55
Generał na "P" ma u nas status taki, jak Voldemort w Potterze. Jak się za dużo o nim gada, to notki znikają.
Magazyn Esensja